Menu

Historie BoxOffice

Prognoza dziesięciu największych hitów "prawie sezonu letniego 2018"

juby.boxoffice

Summer 2018

JURASSIC WORLD: FALLEN KINGDOM (2018) Universal Pictures

Skąd to "prawie" w tytule wpisu? Z dwóch powodów. Sezon letni w amerykańskich kinach tradycyjnie powinien zacząć się w pierwszy weekend maja i skończyć w ostatni weekend sierpnia, lub pierwszy września, kiedy Amerykanie obchodzą długi weekend ze względu na święto "Labor Day" (Dzień pracy). Jednak ten rok jest inny. Wszystko za sprawą studia Disney, które złamało z wieloletnią tradycją i 1 marca postanowiło przyspieszyć o tydzień amerykańską premierę swojego mega widowiska Avengers: Infinity War. Z tego powodu, pierwszy weekend maja okopują skromne produkcje, a prawdopodobnie najbardziej oczekiwany film tego roku trafi do kin niemal całego świata już 27 kwietnia. I cóż teraz począć? Czy ze względu na zaledwie 4 dni, cztery ostatnie dni kwietnia(!), podczas których Avengersi będą bić pierwsze rekordy, mam nie brać ich pod uwagę w swojej prognozie? Przecież pomalutku zacząłem ją układać jeszcze kiedy film braci Russo miał wyznaczoną premierę na 4 maja. Dlatego uznałem, że nawet jeżeli inni postrzegają tę sprawę inaczej i moja prognoza nie będzie do końca prawidłowa, postanowiłem poszerzyć zakres sezonu letniego na 27 kwietnia - 3 września. Dlatego jest to prognoza "prawie" sezonu letniego i "prawie" jego dziesięciu największych hitów - w końcu Avengersi wygryźli dziesiąty tytuł, który ma mieć premierę w okresie maj-sierpień.

To tyle w kwestii wyjaśnienia. Teraz pora na dziesięć największych hitów najbliższych miesięcy oczami eksperta. [wink] Prognozuję wyniki trzydniowego otwarcia w USA (opening weekend), rynek wewnętrzny (domestic) i resztę świata (foreign). Listę ustawiłem w kolejności od najwyższego wyniku na terenie Ameryki. Od razu dodam, że we wrześniu nie zamierzam schować głowy w piach - w razie sukcesu jak i spektakularnych wpadek, rozliczę się z trafności mojego wróżenia z fusów.

No to zaczynam . . .

Avengers: Infinity War

1. Avengers: Infinity War (27 kwietnia)

Być może filmowe wydarzenie tego roku. Avengers: Wojna bez granic jest kulminacją całego uniwersum Marvela - tak przynajmniej skutecznie reklamują ją spece od marketingu Disneya - w jego okrągłą, dziesiątą rocznicę. Hype w sieci wydaje się być ogromny, reakcje na materiały promocyjne oszałamiająco optymistyczne, data premiery ustawiona idealnie (trzy tygodnie bez bezpośredniej konkurencji). Na palcach jednej ręki można policzyć czynniki, które mogą sprawić, że trzecia odsłona Mścicieli rozczaruje swoimi wynikami finansowymi. Nie będę się jednak na nich skupiał, bo ostatnie tygodnie, w których kampania promocyjna zaatakowała pełną parą, Black Panther odniósł powalający sukces, a przedsprzedaż biletów na film bije rekordy (jak podaje serwis Fandango) sprawiły, że uwierzyłem iż Wojna bez granic może przebić przychody Avengers z 2012 roku - tytułu, który do dziś pozostaje najbardziej dochodową produkcją o komiksowych superbohaterach. Dodam jeszcze, że jeśli ten film nie pobije rekordu weekendu otwarcia w USA to... nie wiem co może go pobić w bieżącej dekadzie.

(Opening weekend: $236 mln, Domestic: $630 mln, Foreign: $1,15 mld)


 

Jurassic World: Fallen Kingdom2. Jurassic World: Fallen Kingdom (22 czerwca)

Nie będę ukrywał, Jurassic World przed trzema laty wziął mnie kompletnie z zaskoczenia. Był to nie tylko zaskakujący, spektakularny sukces ($1,67 mld przychodów z kin całego świata), ale też - w moich oczach - najbardziej niezrozumiały hit kasowy w historii kina! Nikt nie spodziewał się takich liczb i do tej pory nie potrafię wytłumaczyć, ani pojąć tłumaczeń, skąd tak świetna postawa tak miernego blockbustera? W każdym razie, dinozaury powracają, w dodatku z jedną z najsilniejszych kampanii promocyjnych tego roku. Jeśli nie liczyć Avengers jako filmu sezonu letniego, nie widzę innego pretendenta, który mógłby powalczyć o tron najbliższych czterech miesięcy. Spadek względem poprzednika jest jednak pewny (nie da się powtórzyć rangi wydarzenia jakim był powrót serii o dinozaurach po 14 latach), pytanie tylko jak duży? Myślę, że większa bezpośredniość sequela i krótszy okres wyczekiwania sprawią, że będzie trochę mniej dotkliwy niż w przypadku The Lost World Stevena Spielberga. Uzasadniłbym to również faktem, że Jurassic World mimo wszystko nie był tak wielkim hitem jak oryginał z 1993 roku, a Upadłe Królestwo nie spotka się z tak mieszanym odbiorem jak Zaginiony świat w 1997 (takie mam przeczucie).

(Opening weekend: $168 mln, Domestic: $475 mln, Foreign: $825 mln)


 

The Incredibles 23. The Incredibles 2 (15 czerwca)

Czyli długo wyczekiwana kontynuacja wielkiego przeboju z 2004 roku i jubileuszowa, dwudziesta pełnometrażowa animacja Pixara. Studio ze skaczącą lampką w logo na pewno odniesie kolejny sukces. W końcu już w 2010 ze znakomitym skutkiem powróciło po latach z bohaterami Toy Story, w 2013 ze straszakami w prequelu Potworów i spółki, a przed dwoma laty ustanowiło rekordowe dla animacji przychody w USA zadając pytanie Gdzie jest Dory? To świetny czas dla kina superhero, nie tylko w wersjach aktorskich. Typuję dość zachowawczo, nie zdziwię się jeśli Iniemamocni wyśrubują jeszcze lepsze wyniki.

(Opening weekend: $104 mln, Domestic: $380 mln, Foreign: $590 mln)


 

Solo: A Star Wars Story4. Solo: A Star Wars Story (25 maja)

Pierwszy film ze świata Star Wars bez żadnej osoby z oryginalnej obsady (przynajmniej oficjalnie), bez kultowych postaci pokroju Dartha Vadera, bez Harrisona Forda utożsamianego z Kapitanem Sokoła Millenium od 41 lat, bez mocy marketingu, który ruszył dopiero na cztery miesiące przed premierą i nie jest przyjmowany z entuzjazmem, za to z głośną zmianą reżyserów, dwukrotnymi dokrętkami, mało znanym Aldenem Ehrenreichem w roli głównej, wielkim niepokojem pośród fanów i silną konkurencją od samego startu. Tak w skrócie można przedstawić sytuację spin-offa Gwiezdnych wojen o przygodach młodego Hana Solo, który bez wątpienia będzie pierwszym filmem serii dystrybuowanym przez Disneya, który nie zostanie największym hitem roku. Fanbaza Gwiezdnych wojen jest silna, ale nawet ona nie potrafiła uchronić Ostatniego Jedi przed ponad $700-milionowym spadkiem przychodów względem poprzedniego epizodu. Solo zapowiada się na najmniej dochodowy film Star Wars od 2005 roku.

(Opening weekend: $120 mln, Domestic: $330 mln, Foreign: $470 mln)


 

Deadpool 25. Deadpool 2 (18 maja)

W tym gronie nie mogło zabraknąć kontynuacji jednego z największych hitów 2016 roku oraz jednego z największych sukcesów pośród filmów z kategorią wiekową R (osoby poniżej 17 roku życia, muszą przyjść do kina z osoba dorosłą, aby wejść na film). Deadpool 2 wejdzie na ekrany nieco ponad 2 lata po premierze oryginału. Spece od marketingu na spółkę z Ryanem Reynoldsem znowu stanęli na głowie, aby przyciągnąć jak najwięcej widzów. Jednak zmiana reżysera i informacje o dokrętkach mogły trochę zaszkodzić wizerunkowi sequela o złotoustym antybohaterze. Na jego niekorzyść działa również silna konkurencja już od drugiego tygodnia wyświetlania (Solo) oraz fakt, że będzie to już trzecia duża premiera superbohaterska w ciągu ostatnich trzech miesięcy (widzowie mogą być zbyt pochłonięci poczynaniami Iron Mana, Kapitana Ameryki i Czarnej Pantery). Stąd moja dość pesymistyczna prognoza, w której spodziewam się spadku typowego dla drugich części komiksowych serii.

(Opening weekend: $109 mln, Domestic: $270 mln, Foreign: $550 mln)


 

Mission: Impossbile - Fallout6. Mission: Impossible - Fallout (27 lipca)

W 2006 roku seria "Mission: Impossible" wydawała się stracona. Przychody trzeciej części nie zbliżyły się do wyników poprzedników, a Ethan Hunt i jego koledzy z agencji IMF zrobili sobie ponad pięcioletnią przerwę od niemożliwych misji. Następnie, dobrze przyjęty Ghost Protocol okazał się jednym z największych hitów 2011 roku, a już trzy i pół roku później Rogue Nation wyśrubowało podobne wyniki mimo o wiele silniejszej konkurencji podczas sezonu letniego. Tego lata, niepowstrzymany Tom Cruise, który na potrzeby najnowszej części nauczył się wykonywać szalone popisy kaskaderskie helikopterem i wykonał HALO Jump z wysokości ponad 7600 metrów, powraca z wielką szansą na największy hit w swojej karierze. Może ponosi mnie entuzjazm, bo to jeden z najbardziej oczekiwanych przeze mnie filmów tego roku, ale nie po to Tom skręcił kostkę, a Henry Cavill nie golił wąsa przez blisko rok, żeby teraz taka reklama nie wyszła filmowi na plus. Dodatkowy atut - będzie to pierwsza część wyświetlana również w 3D!

(Opening weekend: $70 mln, Domestic: $240 mln, Foreign: $600 mln)


 

Ant-Man and the Wasp7. Ant-Man & The Wasp (6 lipca)

Najmniejszy superbohater Marvela, który osiągnął najmniejszy sukces z sześciu filmów tzw. drugiej fazy uniwersum, powraca - w dodatku z nową partnerką. Origin człowieka-mrówki zarobił niemałą sumkę w 2015 roku i wykazał się wyjątkową żywotnością dla tego typu filmów (duża w tym zasługa pochlebnych opinii widzów). Gościnny występ Ant-Mana z trzecim Kapitanie Ameryce na pewno nie pozwolił zapomnieć o tym drobniutkim herosie, a wszystkie filmy trzeciej fazy MCU - z tegorocznymi gigantami włącznie - są świadectwem tego, że nie ma szans, aby Ant-Man i Osa nie osiągnęli kasowego sukcesu. Na pewno nie na miarę Czarnej Pantery czy Avengersów, ale wystarczającego, żeby sequel przebił pierwszą część.

(Opening weekend: $82 mln, Domestic: $225 mln, Foreign: $445 mln)


 

Hotel Transylvania 38. Hotel Transylvania 3: Summer Vacation (13 lipca)

Trzecia część powracającej co trzy lata animowanej serii Sony o potworzastych istotach z Adamem Sandlerem w roli głównej. Hotel Transylvania po raz pierwszy trafi do kin nie na jesieni, a już latem - przy silniejszej konkurencji. Nie powinno to jednak zbytnio wpłynąć na popularność tych bohaterów i myślę, że bez większych problemów Hotel Transylwania 3 zarobi jeszcze więcej pieniędzy od swoich poprzedników.

(Opening weekend: $50 mln, Domestic: $175 mln, Foreign: $400 mln)


 

Mamma Mia: Here We Go Again!9. Mamma Mia: Here We Go Again! (20 lipca)

Przed dekadą, musical z piosenkami Abby przeplatającymi się z pretekstową fabułą pokochał cały świat. Mamma Mia, mimo silnej konkurencji, stała się jednym z największych hitów 2008 roku, a także jednym z najgłośniejszych sukcesów wśród filmów tego gatunku. Bohaterowie miłosnej przeplatanki powracają, aby dostarczyć widzom drugi raz... tego samego. Here We Go Again! to trochę sequela, trochę prequela, z gwiazdorską obsadą, wzbogaconą przez młode pokolenie i takie ikony jak Cher w roli babci głównej bohaterki. Będę bardzo zdziwiony jeśli to się nie sprzeda, nawet jeśli Universal zwlekał z tym tytułem tak długo.

(Opening weekend: $37 mln, Domestic: $150 mln, Foreign: $540 mln)


 

Christopher Robin10. Disney's Christopher Robin (3 sierpnia)

Która to już w ostatnich latach live-action wersja klasycznej animacji Disneya? Czy ktoś sądzi, że studiu Myszki Mickey nie uda się po raz kolejny odnieść finansowego sukcesu? Przecież to familijna produkcja, z doborową obsadą, kochanym łakomczuszkiem pokrytym żółtym futrem, z premierą na początku sierpnia, bez silniejszej konkurencji. Bedzie hit, może nie na miarę ubiegłorocznej Pieknej i Bestii, ale na pewno wystarczy aby znaleźć się w dziesiątce przebojów tego lata.

(Opening weekend: $40 mln, Domestic: $140 mln, Foreign: $320 mln)

Pierwsza rzecz jaka rzuciła mi się w oczy po skończeniu powyższej listy, to brak jakiegokolwiek tytułu od Warner Bros. Pictures. Najmocniejszymi ich projektami wydają się Ocean's 8 - nowa odsłona dochodowej serii o grupie złodziei, tym razem z damską ekipą włamywaczy, w którą wciela się iście gwiazdorska obsada - oraz The Meg - adaptacja bestsellerowej powieści z 1997 roku o wielkim rekinie, Megalodonie, z którym na srebrnym ekranie zawalczy twardziel Jason Statham. Poza nimi, wytwórnia Warnera ma jeszcze dwie komedie dla dorosłych, animację spod szyldu DC Comics o grupie Teen Titans, a także skromną komedię romantyczną w premierą w środku sierpnia. Niestety, myślę że żaden z powyższych tytułów nie jest pewniakiem na przychody powyżej $100 milionów w USA i nawet ostatnia zapowiedź Ocean's 8 mnie do tego nie przekonała.

Oczywistymi zwycięzcami tego lata wydają się Disney (aż pięć tytułów z mojego Top10 należy do tego studia!) i Universal, które poza dinozaurami i musicalem w rytmie szwedzkich hitów ma jeszcze w zanadrzu czwarty film z dochodowej serii horrorów Noc oczyszczenia. Nie najgorzej powinny poradzić sobie również Paramount (zwłaszcza patrząc na ich ostatnie, chude lata) i Sony, które od roku zalicza pasmo zaskakujących sukcesów.

Nie wydaje mi się aby tegoroczny sezon letni mógł zbliżyć się do rekordu z 2013 roku ($4,76 mld przychodów z kas kin na terenie Stanów Zjednoczonych i Kanady) ze względu na zbyt małą ilość potencjalny mniejszych hitów, czyli tych tytułów, które mogą wyskrobać przychody w przedziale $90-120 milionów. Dostrzegam kilku potężnych graczy o wielkie liczby i otaczającą ich gromadę premier-mrówek. O dziwo, nie dostrzegam jakichś spektakularnych klap (może wezmą mnie z zaskoczenia?). Z przebiciem wyniku poprzednich, fatalnych wakacji, oczywiście nie powinno być większego problemu. Nie będę zdziwiony, jeśli w ciągu tych 18 tygodni, amerykanie zostawią w kasach kin sumę powyżej 4,4 miliarda dolarów.

To tyle z moich "proroctw". Do usłyszenia, a w zasadzie do rozliczenia, we wrześniu.

Deadpool

Najbardziej dochodowe filmy superhero

juby.boxoffice

Słowo wstępu . . .

Od lat jednym z moich hobby jest bezsensowne wczytywanie się w cyferki i stare artykuły odnośnie zarobków filmowych. Taki już ze mnie box office'owy freak. ;)
W końcu uznałem, że pora coś zrobić z całą tą wiedzą i mnóstwem niepotrzebnych informacji - które pewnie nikogo nie interesują - i upamiętnić je, choćby dla siebie. Pomyślałem, że nie najgorszym sposobem będzie spisanie owej bezużytecznej wiedzy na własnym blogu. Po zapoznaniu się z dziesiątkami, a może nawet setkami artykułów i stron internetowych, starałem się dociec jak naprawdę zarabiały największe przeboje filmowe w historii kina. Miałem zacząć od oczywistej oczywistości, od kultowych Gwiezdnych wojen George'a Lucasa. Niestety, po czterech miesiącach pracy nad tekstem wciąż uważam, że nie jest on wystarczająco gotowy. Los chciał, że nadarzyła się inna okazja, o której ktoś powinien coś naskrobać. Jest nią historyczne osiągnięcie tegorocznej mega niespodzianki Marvela, która właśnie pisze nowy rozdział w historii Amerykańskiego box office'u.

Black Panther (2018)

BLACK PANTHER (2018) Buena Vista

W minioną sobotę, Czarna Pantera stał się najbardziej dochodowym filmem superhero oraz adaptacją komiksu w historii kina! Do pokonania poprzedniego lidera, którym od niemal sześciu lat była inna produkcja MCU (o niej za chwilę) potrzebował tylko 37 dni. Kto by pomyślał, że może się to udać solowej przygodówce o tak mało znanej postaci z kart komiksów? Na pewno nie ja. W każdym razie, Black Panther jest dopiero szóstym filmem w historii z tym tytułem, a także pierwszym, który dokonał tego bez wcześniejszego bicia rekordu najlepszego weekendu otwarcia (osiągnął piąty wynik - $202 miliony w 3 dni). Z tej okazji postanowiłem przybliżyć wszystkim zainteresowanym historię najbardziej dochodowych filmów superbohaterskich. Nie będę się skupiał na obecnie największych hitach gatunku, co również mógłby sugerować tytuł tego wpisu, a na tych kilku historycznych produkcjach, które wcześniej były najbardziej dochodowymi superhero movies na rynku Amerykańskim.
No to lecimy . . .

 

- – 1978 – -

Superman (1978)
Christopher Reeve, SUPERMAN (1978) Warner Bros. Pictures

Superman
» Przychody filmu w USA: 134 218 018 dolarów 
» Był to pierwszy blockbuster o komiksowym superbohaterze 
» Trzeci weekend Supermana ($10,36 mln) był ówczesnym rekordem najlepszego weekendu wyświetlania 
» Po zejściu z ekranów kin znajdował się w dziesiątce największych hitów wszech czasów 
» Dochody studia z dystrybuowania Supermana na terenie Stanów Zjednoczonych wyniosły $82 800 000 co było szóstym wynikiem wszech czasów

- – 1989 – -

Batman (1989)

BATMAN (1989) Warner Bros. Pictures

Batman
» Przychody filmu w USA: 251 188 924 dolary
» Pobił rekord najlepszego weekendu otwarcia - $40,89 mln
» Najbardziej dochodowy film roku na rynku wewnętrznym
» Piąty najbardziej dochodowy film wszech czasów z końcem 1989 roku
» Według moich wyliczeń, przychody Supermana po uwzględnieniu różnicy w cenach biletów (przez wielu mylnie nazywane "po uwzględnieniu inflacji") wynosiły wówczas jakieś $227-229 milionów

- – 2002 – -

Spider-Man (2002)
SPIDER-MAN (2002) Sony / Columbia

Spider-Man 
» Przychody filmu w USA: $403 706 375 (lub $407 milionów z uwzględnieniem tak zwanych double-features Spider-Mana z Facetami w czerni II)
» Pobił rekord weekendu otwarcia - $114,84 mln (jako pierwszy film w historii zarobił ponad $100 milionów w zaledwie 3 dni)
» Najbardziej dochodowy film roku na rynku wewnętrznym
» Piąty film, którego przychody przekroczyły granicę $400 milionów
» Przychody Batmana "adjusted" (czyli z uwzględnieniem różnicy w cenach biletów) wynosiły wówczas $359,5 mln

- – 2008 – -

The Dark Kinght (2008)

Heath Ledger, THE DARK KNIGHT (2008) Warner Bros. Pictures

The Dark Knight 
» Przychody filmu w USA: 533 345 358 dolarów 
» Pobił rekord weekendu otwarcia - $158,44 mln 
» Najbardziej dochodowy film roku (również poza USA i worldwide) 
» Drugi najbardziej dochodowy film wszech czasów w USA po Titanicu Jamesa Camerona 
» Przychody Spider-Mana w dniu, w którym został pokonany przez Mrocznego rycerza (5 sierpnia) wynosiłyby $491,95 mln | gdy Batman zszedł z ekranów kin (5 marca 2009 roku) byłoby to $500,29 mln 
» Batman pozostaje jedynym superbohaterem, który odzyskał swój box office'owy tron

- – 2012 – -

The Avengers (2012)
Jeremy Renner, Cobie Smulders, Rober Downey Jr., Samuel L. Jackson, Chris Evans, Scarlett Johansson i Chris Hemsworth, MARVEL'S THE AVENGERS (2012) Buena Vista

 The Avengers 
» Przychody filmu w USA: 623 357 910 dolarów 
» Pobił rekord weekendu otwarcia - $207,44 mln (pierwszy film, który zarobił ponad $200 milionów w ciągu pierwszych trzech dni wyświetlania) 
» Najbardziej dochodowy film roku (również poza USA i worldwide) 
» Trzeci wynik wszech czasów po Avatarze i Titanicu Jamesa Camerona 
» Przychody Mrocznego rycerza w dniu, w którym został pobity (1 czerwca 2012) wynosiłyby $588,31 mln | gdy bohaterowie Marvela zeszli z ekranów kin (4 października) byłoby to $595,74 mln

- – 2018 – -

Jak widać przygody komiksowych herosów odnoszą ogromne sukcesy już od blisko czterech dekad. Obecnie największymi przychodami po przeliczeniu na dzisiejszą średnią cenę biletów (9,18 dolara) mogą pochwalić się Avengers i Mroczny rycerz (kolejno $705,77 mln i $683,58 mln wg listy BoxOfficeMojo). Żadna strona internetowa nie uwzględnia jednak przy swoich wyliczeniach, takich danych jak różnica w ilości kin IMAX czy obecności wersji 3D, które podbijają średnią cenę biletu nowszych tytułów. Dlatego podchodzę z rezerwą do tego, że superbohaterowie Marvela przebili ilością sprzedanych biletów Mrocznego rycerza. Nie twierdzę, że tego nie zrobili! Po prostu faktyczna różnica między nimi może być mniejsza. A może zwyczajnie przemawia przeze mnie fanboj Batmana?

Jeśli jednak wierzyć BoxOfficeMojo, Czarna Pantera ma przed sobą jeszcze jedno, trudne zadanie - musi zgromadzić przychody rzędu co najmniej $706 milionów, inaczej będzie pierwszym "najbardziej dochodowym filmem superhero" w historii, który nie przebije swojego poprzednika po dostosowaniu jego wyniku do obecnych cen biletów. Jakie są ku temu szanse? Trudno powiedzieć. Póki co, film Ryana Cooglera radzi sobie fenomenalnie i niebawem wskoczy na trzecie miejsce największych hitów w historii Ameryki z przychodami na poziomie przynajmniej $670 milionów. Pewnym jest już natomiast, że będzie to pierwsza produkcja o komiksowym superbohaterze, która nawet po ustanowieniu nowego rekordu przychodów na terenie Ameryki Północnej nie da rady wywalczyć tytułu najbardziej dochodowej produkcji na terenie całego świata (wszystkie filmy spod szyldu "Avengers" są poza zasięgiem).

Cóż mogę dodać od siebie w kwestii tego wydarzenia. Jak to trafnie określił jeden z moich znajomych - "trochę siara". Trochę siara, że to akurat Czarna Pantera przebił ten kosmiczny wynik Avengers. Z powyższego, nielicznego grona kamieni milowych box office'u, jest to moim zdaniem najsłabszy film. Bawiłem się na nim nieźle, ale uważam, że za jego sukces bardziej odpowiada brak konkurencji (brawa dla Disneya za tak perfekcyjnie ustaloną datę premiery) i przede wszystkim czasy w jakich żyjemy (#OscarSoWhite zrobiło swoje, film o czarnoskórym superbohaterze, z niemal całą czarnoskórą obsadą, napisany i wyreżyserowany przez czarnoskórego twórcę MUSIAŁ okazać się arcydziełem w oczach Amerykanów, którzy szybko okrzyknęli go tytułem kultowym) aniżeli wysoka jakość samej produkcji czy rewolucyjny marketing. Ogromny sukces na spółkę z oszałamiającymi recenzjami sprawiają, że Black Panther wyrasta w moich oczach na najbardziej przeceniany film tego roku. Może powtórka coś w tej sprawie zmieni?

Największe pytanie jakie pozostaje zadać gdy Królowi Wakandy przyjdzie już zwinąć manatki z kinowych sal, to jak długo utrzyma on swój vibraniowy tron? Silny pretendent czai się tuż za rogiem. Kolejna odsłona Marvel Cinematic Universe, czyli ogromnie wyczekiwana kulminacja wszystkich dotychczasowych wydarzeń tej dziesięcioletniej franczyzy - Avengers: Infinity War - trafi do kin za nieco ponad miesiąc.

© Historie BoxOffice
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci